Aby lepiej zrozumieć prezentowaną sprawę, przeczytaj śledztwo 'Obiekt zagrożenia' (sierpień-wrzesień 2018).
Wtorek, 21:00
Biuro Ani i Rafała. Komisarze rozmawiają z Sebastianem, który
niedawno wrócił z urlopu.
Ania: a
Seba, jak tam urlop?
Sebastian:
super. Bardzo odpocząłem, ale zostałem
jeszcze tydzień w domu z żoną i
dzieciakami. Rozłożył nas ten wyjazd.
Rafał: różnica temperatur?
Sebastian:
rozwaliła nas klima w hotelu. Nieziemsko zagrzybione dziadostwo. Ja już wyzdrowiałem, ale dzieciaki
jeszcze się leczą.
Rafał: dlatego
praktycznie nie używam klimy.
Ania: a ja
się muszę gotować w twoim aucie.
Rafał: od
tego jeszcze nikt nie umarł.
Wszyscy
troje parsknęli śmiechem.
W tej samej
chwili zadzwonił telefon Rafała. Policjant wyciągnął go.
Rafał: Arek
Wielarski? No to szykuje nam się robota z Interpolem.
Odebrał
połączenie.
Rafał: no
cześć. Co tam?
Arek:
jesteście na komendzie?
Rafał: tak.
Arek: to za
godzinę u was będę. Jest robota,
potrzebuję też Aśki i Sebastiana.
Wszystko wyjaśnię, jak przyjadę.
Połączenie
się urwało.
Rafał:
rozłączył się.
Ania: co
mówił?
Rafał:
wiem tyle, że jest sprawa i mamy ją poprowadzić. Sebastian, ty i Aśka
działacie z nami.
Sebastian:
jakieś szczegóły?
Rafał: za
godzinę będzie na komendzie, to się dowiemy. Nic nie chciał mówić przez
telefon.
Sebastian:
dobra, dzwonię po Aśkę.
Godzinę
później.
Arkadiusz
Wielarski stawił się w komendzie. Oprócz komisarzy i oficera Interpolu, w
biurze jest obecny również Stary.
Stary: Arek,
co to za sprawa?
Arek: pamiętacie sprawę handlarzy kobietami sprzed
paru lat? Tam zamieszany był m.in.
Ariel Skowronowski.
Rafał:
pamiętam.
Ania: a cała
sprawa zaczęła się od tego, że zamordowali mojego znajomego dziennikarza, który
ich rozpracowywał.
Arek: żeby
bardziej wprowadzić Aśkę i Sebastiana w temat, będę zapisywał nazwiska i przyczepiał zdjęcia na tablicy.
Podszedł do wspomnianej tablicy.
Arek: sprawa
zaczęła się kilka lat temu. Znajomy dziennikarz – Mariusz Brzozowski - poprosił Anię o spotkanie, potem został
zamordowany w jego trakcie. Bandyci
porwali też jego córkę Martynkę.
Wypowiadając
te słowa przyczepił zdjęcia wspomnianych osób.
Arek: w sprawę zamieszani byli Ariel Skowronowski, niegdyś szanowany
biznesmen, radny jakiejś tam dzielnicy. Kolejna osoba, Ayaz Palani, obywatel
turecki, Xaver Kinzig z Niemiec.
Zamieszana była też Rosalia Sarelli. W
trakcie dochodzenia zginęli wspomniany wcześniej Mariusz Brzozowski,
Igor Stworzyk, który był jego infomatorem, a także Ferdinando Maggaro,
człowiek z mojego wydziału. Udało nam
się ustalić, że córka Brzozowskiego
została porwana przez Ariela Skowronowskiego, a za zabójstwami Brzozowskiego i Stworzyka stał Xaver
Kinzig, zabójcą Ferdinanda był Georg
Schmeiter, który później został zastrzelony przez Rafała.
Przyczepił do tablicy fotografie wszystkich
wymienionych osób.
Sebastian:
no dobrze, ale czemu do tego wracamy? Co
się stało? Bo na pewno nie angażujesz nas wszystkich bez powodu.
Arek:
okazuje się, że grupa nie została do końca rozbita. Do teraz są na wolności trzy osoby.
Sebastian:
mamy ich dane?
Arek: mamy
je dostać. Jest tylko jeszcze jedna kwestia…
Aśka: jaka?
Arek: dosyć
podsumowań, idę do konkretów. Rosalia Sarelli
jest umierająca, został jej może miesiąc życia. Rak płuc z przerzutami. To ona powiedziała, że
wskaże te trzy osoby.
Sebastian:
ale ich nie wskazała.
Arek: nie
wskazała. Jej warunkiem jest to, że mamy doprowadzić do jej spotkania z córką, z
którą nie ma kontaktu od wielu lat. Tylko nie dała nam żadnych namiarów.
Aśka: czyli mamy
odnaleźć jedną osobę, bez której nie znajdziemy trzech kolejnych…
Arek: na to
wychodzi. Najważniejsze zostawiłem wam na koniec. Ten cały tercet wciąż działa.
Mamy już trzy zagadkowe porwania.
Stary: co wiemy o zaginionych?
Arek: porwane zostały siostry Zielińskie – Natalia i Natasza, 21 i 25 lat.
Trzecia porwana osoba to trzydziestoletni Marek Kwiatkowski.
Stary:
sprawa jest bardzo poważna. Będę osobiście nadzorował to śledztwo i macie
informować mnie na bieżąco. Podzielę was na dwa zespoły i pojedziecie raz
jeszcze do rodzin zaginionych. Ania i
Aśka, wy pojedziecie do rodziców sióstr Zielińskich, Sebastian i Rafał, wy do
Kwiatkowskiego. Musimy mieć też jakiś plan B na wypadek, gdyby Sarelli zrezygnowała ze współpracy.
Arek: a ja jeszcze raz przejrzę wszystkie bazy i
może uda mi się dotrzeć do dzieciaka tej Sarelli. Ona wyskoczyła rano z tym
żądaniem. Andrzeju, twoi ludzie niech też działają w tej kwestii.
Stary: jasna
sprawa. Zlecę to Kaśce i Tomkowi.
Arek: a do
tego myślę, że dobrym ruchem może być
też wydzwonienie waszych informatorów.
Aśka: Arek,
a kiedy doszło do tych zaginięć?
Arek:
siostry Zielińskie zaginęły 8 sierpnia, Kwiatkowski 18 sierpnia.
Rafał: czyli
mamy lekko ponad tydzień odstępu, a od ostatniego zaginięcie minęły już dwa
tygodnie. Dobra, wiemy, co mamy robić.
Środa, 8:30
Dom
rodziców Natalii i Nataszy Zielińskich.
Aśka:
dzień dobry, pani Honorata Zielińska?
Honorata:
tak. A o co chodzi?
Aśka: możemy
wejść do środka? Prowadzimy śledztwo w sprawie zaginięcia pani córek.
Kobieta
wpuściła Anię i Aśkę do środka i ugościła je w salonie.
Honorata:
ale policja już była u mnie trzy
tygodnie temu.
Aśka: nasz
wydział przejął sprawę zaginięcia Natalii i Nataszy. Chcemy, żeby odpowiedziała nam pani jeszcze na kilka
pytań.
Honorata:
słucham zatem.
Aśka: na
początek totalna rutynka. Co pani
robiła 8 sierpnia?
Honorata: cały ranek spędziłam w przychodni Marmed, potem
byłam na zakupach, a od 13:00 byłam już tylko w domu do wieczora.
Ania: Natalia i Natasza zaginęły 8 sierpnia tego roku. Czy w dniach
poprzedzających je zaginięcie cokolwiek wzbudziło pani niepokój?
Honorata: w swoich pierwszych zeznaniach, to mówiłam,
że nie, ale było coś takiego…
Aśka: o czym pani zapomniała powiedzieć?
Honorata: przez
cały lipiec stał zaparkowany przez dwie
godziny dziennie biały dostawczak. Nie
były to stałe pory, nieraz stał rano, po
południu, czasami wieczorem.
Ania: a
widziała pani, kto był w środku?
Honorata: z
daleka widziałam tylko mężczyznę i kobietę.
Ania: dałaby
radę je pani opisać?
Honorata:
nie, wtedy było ciemno.
Aśka: a czy
ten samochód pojawił się jeszcze po tym dziewiątym sierpnia?
Honorata:
był jeszcze dwa razy, ostatni raz wczoraj wieczorem. To właśnie wtedy ich
zobaczyłam.
Aśka:
podejrzewamy, że jest pani pod obserwacją. Przyślemy kogoś od nas, żeby pani
miała ochronę.
Honorata: a
jeśli to są porywacze moich córek?
Ania:
spokojnie, rozegramy to wszystko tak, żeby się nie zorientowali. Może uda nam
się złapać ich przy kolejnej okazji.
W tym samym czasie.
Rafał i
Sebastian pojechali do rodziców Marka
Kwiatkowskiego.
Rafał: dzień
dobry. Państwo Dorota i Bronisław Kwiatkowscy?
Dorota:
tak.
Rafał: Rafał
Kopacz i Sebastian Wątroba. Jesteśmy z policji kryminalnej. Nasz wydział
przejął sprawę zaginięcia waszego syna.
Możemy porozmawiać?
Bronisław:
proszę.
Sebastian:
państwa syn zaginął 17 sierpnia tego
roku. Jak wyglądał tamten dzień u państwa?
Dorota: to
był poniedziałek. Bronek wrócił
po 8:00 z nocnej zmiany i spał gdzieś do południa, a ja byłam
rankiem na zakupach, a poszłam
pracować na drugą zmianę.
Rafał: kiedy zorientowaliście się, że wasz
syn zaginął?
Bronisław: zaczęliśmy martwić się, że nie wraca do domu, a było już po 20.
Sebastian: a zdarzały mu się podobne zniknięcia?
Bronisław: zdarzało
mu się jedynie nie wracać na noc w
weekendzie, ale zawsze nas o tym informował.
Sebastian: a
czy w czasie poprzedzającym zaginięcie Marka, było coś, co was zaniepokoiło?
Dorota: przez cały lipiec stał pod naszym domem biały
dostawczak. Codziennie przez dwie
godziny o różnych porach. Raz było to rankiem, popołudniem, czy wieczorem.
Sebastian: mają państwo numer rejestracyjny tego
dostawczaka?
Bronisław:
nie pomyśleliśmy. Raz zobaczyłem z
daleka, że siedzą w nim dwie osoby. Mężczyzna i kobieta.
Rafał: a spróbowałby pan z
naszym rysownikiem stworzyć ich portret pamięciowy?
Bronisław: mogę
spróbować, ale nic nie obiecuję.
Rafał: pojedzie
pan z nami. Będzie miał pan dużo czasu na sporządzenie portretu.
Sebastian:
ja mam jeszcze jedno pytanie, ostatnie na teraz. Kiedy widzieli państwo ostatni raz ten samochód?
Dorota: wczorajszego ranka.
13:10.
Komisariat przy Kasztanowej.
Aśka: i co macie?
Sebastian:
pod domem Kwiatkowskich regularnie pojawiał się biały dostawczak. Stał tam dwie
godziny dziennie, w różnych porach. Bronisław Kwiatkowski powiedział, że widział mężczyznę i kobietę. Robi się właśnie ich portret pamięciowy.
Ania: czyli ten biały dostawczak jest na razie
jedynym mianownikiem, który łączy nasze zaginięcia. Zarówno Kwiatkowscy, jak i Zielińscy zeznali,
że pojawiał się on w różnych porach, a
to oznacza, że…
Aśka: jeśli
w danym momencie nie kręcił się u jednych, to był u drugich.
Ania:
wszystko na to wskazuje.
W tej samej chwili do ich biura wszedł Tomek.
Ania: i jak
tam Tomek, macie coś?
Tomek: ślęczymy od rana. Ta Sarelli to praktycznie jak jakieś widmo, jedyny ślad o niej pojawia się w momencie, gdy
została zatrzymana za handel ludźmi.
Ania: ale
chyba coś macie?
Tomek: tak.
Poprosiłem dyrektora więzienia o listę osób odwiedzających Sarelli i
wyświetliła się raz niejaka Eleonora Mostowska, 70 lat. Była kiedyś notowana za jakieś oszustwa.
Aśka: a
dlaczego to akurat ona przykuła twoją uwagę?
Tomek: jest
tam jeszcze tylko jedno nazwisko. Sprawdziłem, ta druga osoba odwiedziła Sarelli tylko raz, po czym zmarła nagle na zawał serca.
Aśka: a jak
się nazywa ten człowiek?
Tomek: również kobieta. Niejaka Urszula Szczypta, w chwili zgonu miała 63 lata.
Sebastian: a mamy adres tej Mostowskiej?
Tomek:
Bukowa 4.
Ania: to ja i Rafał bierzemy ją na siebie. Myślę,
że nie ma sensu, żebyśmy wszyscy jechali.
Aśka: no
dobra, to dajcie nam znać, co i jak.
Ania: jasna
sprawa. Tomek, jaki to był adres? Bukowa, ile?
Tomek: 4.
Bukowa 4.
W tej samej chwili do pomieszczenia weszła
Kasia.
Kasia:
cześć. Otrzymałam meldunek, że w lasku
Bobrzańskim znaleziono ciało młodej dziewczyny. Z rysopisu pasuje do jednej z
sióstr Zielińskich.
Ania:
Aśka, Seba, wy tam pojedźcie. My zajmiemy się Mostowską.
Aśka: ok. To
mamy wycieczkę na drugi koniec miasta.
45 minut później.
Dom, w
którym mieszka Eleonora Mostowska.
Ania i Rafał
dzwonili już jakiś czas do drzwi, jednak wciąż nikt im nie otwierał. Policjant zdecydował się nawet obejść dom
dookoła, aby sprawdzić, czy nic się nie stało, ale nie udało mu się w żaden
sposób zajrzeć do środka. Wszystkie
okna nie dość, że były pozasłaniane za
pomocą rolet, to jeszcze zamknięte.
Zrezygnowany wrócił do Anki, która cały czas dobijała się do drzwi.
Ania: i co?
Rafał: wszystkie drzwi i okna pozamykane. Nie ma
nawet jak tam wejść.
Ania: no
dobra, to zbieramy się. Podeślemy tu obserwację.
W tej samej
chwili jechał ulicą biały samochód
dostawczy z którego ktoś oddał serię
strzałów w ich kierunku. Komisarze
początkowo zasłonili się za ścianą, jednak po chwili Rafał wybiegł na ulicę w poszukiwaniu pojazdu. Strzelił kilka razy w jego kierunku,
jednak każdy strzał był niecelny.
Mężczyzna postanowił nie tracić czasu.
Wyciągnął krótkofalówkę i zarządził pościg za samochodem. Nawet nie
zauważył, kiedy Ania do niego podeszła.
Ania: jesteś
cały?
Rafał: tak.
Nic ci się nie stało?
Ania: jestem
cała.
W tej samej
chwili zauważyła żółtą kopertę na chodniku. Postanowiła ją
otworzyć. Ujrzała tam zdjęcia policjantów oraz list z groźbą.
Rafał: co to
jest?
Ania: ten, kto do nas strzelał zostawił kopertę.
Rafał, w środku są nasze zdjęcia i Aśki i Sebastiana. Wszystko zrobione z ukrycia. Jest też list.
Rafał:
czytaj.
Ania: To było pierwsze ostrzeżenie, wcale nie chciałem was zabić. Chcę tylko powiedzieć, że druga próba będzie skuteczna. Obserwuję was.