poniedziałek, 16 lutego 2026

Obserwuję was

Aby lepiej zrozumieć  prezentowaną sprawę, przeczytaj śledztwo 'Obiekt zagrożenia' (sierpień-wrzesień 2018).


                                                     Wtorek, 21:00


Biuro Ani i Rafała.  Komisarze rozmawiają z Sebastianem, który niedawno wrócił z urlopu.

Ania: a Seba,  jak tam urlop?

Sebastian: super. Bardzo odpocząłem,  ale zostałem jeszcze tydzień  w domu z żoną i dzieciakami. Rozłożył nas ten wyjazd.

Rafał:  różnica temperatur?

Sebastian: rozwaliła nas klima w hotelu. Nieziemsko zagrzybione dziadostwo.  Ja już wyzdrowiałem,  ale dzieciaki  jeszcze się leczą.

Rafał: dlatego praktycznie nie używam klimy.

Ania: a ja się muszę gotować w twoim aucie.

Rafał: od tego jeszcze nikt nie umarł.

Wszyscy troje parsknęli śmiechem.

W tej samej chwili zadzwonił telefon Rafała. Policjant wyciągnął go.

Rafał: Arek Wielarski? No to szykuje nam się robota z Interpolem.

Odebrał połączenie.

Rafał: no cześć. Co tam?

Arek: jesteście na komendzie?

Rafał: tak.

Arek: to za godzinę u was będę.  Jest robota, potrzebuję też Aśki i Sebastiana.  Wszystko wyjaśnię, jak przyjadę.

Połączenie się urwało.

Rafał: rozłączył się.

Ania: co mówił?

 Rafał:  wiem tyle, że jest sprawa i mamy ją poprowadzić. Sebastian, ty i Aśka działacie z nami.

Sebastian: jakieś szczegóły?

Rafał: za godzinę będzie na komendzie, to się dowiemy. Nic nie chciał mówić przez telefon.

Sebastian: dobra, dzwonię po Aśkę.

                                      Godzinę później.

Arkadiusz Wielarski stawił się w komendzie. Oprócz komisarzy i oficera Interpolu, w biurze jest obecny również Stary.

Stary: Arek, co to za sprawa?

Arek:  pamiętacie sprawę handlarzy kobietami sprzed paru lat?  Tam zamieszany był m.in. Ariel Skowronowski.

Rafał: pamiętam.

Ania: a cała sprawa zaczęła się od tego, że zamordowali mojego znajomego dziennikarza, który ich rozpracowywał.

Arek: żeby bardziej wprowadzić Aśkę i Sebastiana w temat, będę  zapisywał nazwiska i przyczepiał zdjęcia  na tablicy.

 Podszedł do wspomnianej tablicy.

Arek: sprawa zaczęła się kilka lat temu. Znajomy dziennikarz – Mariusz Brzozowski -  poprosił Anię o spotkanie, potem został zamordowany  w jego trakcie. Bandyci porwali też jego córkę Martynkę.

Wypowiadając te słowa przyczepił zdjęcia wspomnianych osób.

Arek:   w sprawę zamieszani byli  Ariel Skowronowski, niegdyś szanowany biznesmen, radny jakiejś tam dzielnicy. Kolejna osoba, Ayaz Palani, obywatel turecki,  Xaver Kinzig z Niemiec. Zamieszana była też Rosalia Sarelli.  W trakcie dochodzenia  zginęli   wspomniany wcześniej Mariusz Brzozowski, Igor Stworzyk, który był jego infomatorem, a także Ferdinando Maggaro, człowiek  z mojego wydziału. Udało nam się ustalić, że  córka Brzozowskiego została porwana przez Ariela Skowronowskiego, a za  zabójstwami Brzozowskiego i Stworzyka stał Xaver Kinzig,  zabójcą Ferdinanda był Georg Schmeiter, który później został zastrzelony przez Rafała.

  Przyczepił do tablicy fotografie wszystkich wymienionych osób.

Sebastian: no dobrze, ale  czemu do tego wracamy? Co się stało? Bo na pewno nie angażujesz nas wszystkich bez powodu.

Arek: okazuje się, że grupa nie została do końca rozbita. Do teraz są  na wolności trzy osoby.

Sebastian: mamy ich dane?

Arek: mamy je dostać. Jest tylko jeszcze jedna kwestia…

Aśka: jaka?

Arek: dosyć podsumowań, idę do konkretów. Rosalia Sarelli  jest umierająca, został jej może miesiąc życia. Rak  płuc z przerzutami. To ona powiedziała, że wskaże  te trzy osoby.

Sebastian: ale ich nie wskazała.

Arek: nie wskazała. Jej warunkiem jest to, że mamy doprowadzić do jej spotkania z córką, z którą nie ma kontaktu od wielu lat. Tylko nie dała nam żadnych namiarów. 

Aśka:  czyli mamy  odnaleźć jedną osobę, bez której nie znajdziemy trzech kolejnych…

Arek: na to wychodzi. Najważniejsze zostawiłem wam na koniec. Ten cały tercet wciąż działa.  Mamy już trzy zagadkowe porwania.

Stary:  co wiemy o zaginionych?

Arek:  porwane zostały siostry Zielińskie –  Natalia i Natasza,  21 i 25 lat.  Trzecia porwana osoba to  trzydziestoletni Marek Kwiatkowski.

Stary: sprawa jest bardzo poważna. Będę osobiście nadzorował to śledztwo i macie informować mnie na bieżąco. Podzielę was na dwa zespoły i pojedziecie raz jeszcze do rodzin zaginionych.   Ania i Aśka, wy pojedziecie do rodziców sióstr Zielińskich, Sebastian i Rafał, wy do Kwiatkowskiego. Musimy mieć też jakiś plan B na wypadek, gdyby Sarelli  zrezygnowała ze współpracy.

Arek:  a ja jeszcze raz przejrzę wszystkie bazy i może uda mi się dotrzeć do dzieciaka tej Sarelli. Ona wyskoczyła rano z tym żądaniem. Andrzeju, twoi ludzie niech też działają w tej kwestii. 

Stary: jasna sprawa.  Zlecę to Kaśce i Tomkowi.

Arek: a do tego  myślę, że dobrym ruchem może być też wydzwonienie waszych informatorów.

Aśka: Arek, a kiedy doszło do tych zaginięć?

Arek: siostry Zielińskie zaginęły 8 sierpnia, Kwiatkowski 18 sierpnia.

Rafał: czyli mamy lekko ponad tydzień odstępu, a od ostatniego zaginięcie minęły już dwa tygodnie.   Dobra, wiemy, co mamy robić.

                        Środa, 8:30

Dom rodziców  Natalii i Nataszy Zielińskich.

  Aśka:  dzień dobry, pani Honorata Zielińska?

Honorata: tak.  A o co chodzi?

Aśka: możemy wejść do środka? Prowadzimy śledztwo w sprawie zaginięcia pani córek.

Kobieta wpuściła Anię i Aśkę do środka i ugościła je w salonie.

Honorata: ale policja już była u mnie  trzy tygodnie temu.

Aśka: nasz wydział przejął sprawę zaginięcia Natalii i Nataszy. Chcemy, żeby  odpowiedziała nam pani jeszcze na kilka pytań.

Honorata: słucham zatem.

Aśka: na początek totalna rutynka.  Co pani robiła  8 sierpnia?

Honorata:  cały ranek spędziłam w przychodni Marmed,  potem  byłam na zakupach, a od 13:00 byłam już tylko w domu do wieczora.

Ania:  Natalia i Natasza zaginęły  8 sierpnia tego roku. Czy w dniach poprzedzających je zaginięcie cokolwiek wzbudziło pani niepokój?

Honorata:  w swoich pierwszych zeznaniach, to mówiłam, że nie, ale  było coś takiego…

 Aśka: o czym pani zapomniała powiedzieć?

Honorata: przez cały lipiec  stał zaparkowany przez dwie godziny dziennie biały dostawczak.   Nie były to stałe pory, nieraz stał  rano, po południu, czasami wieczorem.

Ania: a widziała pani, kto  był w środku?

Honorata: z daleka widziałam tylko mężczyznę i kobietę.

Ania: dałaby radę je pani opisać?

Honorata: nie, wtedy było ciemno.

Aśka: a czy ten samochód pojawił się jeszcze po tym dziewiątym sierpnia?

Honorata: był jeszcze dwa razy, ostatni raz wczoraj wieczorem. To właśnie wtedy ich zobaczyłam.

Aśka: podejrzewamy, że jest pani pod obserwacją. Przyślemy kogoś od nas, żeby pani miała ochronę.

Honorata: a jeśli to są porywacze moich córek?

Ania: spokojnie, rozegramy to wszystko tak, żeby się nie zorientowali. Może uda nam się  złapać ich przy kolejnej okazji.

                        W tym samym czasie.

Rafał i Sebastian pojechali do rodziców  Marka Kwiatkowskiego.

Rafał: dzień dobry.  Państwo  Dorota i Bronisław Kwiatkowscy?

Dorota: tak. 

Rafał: Rafał Kopacz i Sebastian Wątroba. Jesteśmy z policji kryminalnej. Nasz wydział przejął  sprawę zaginięcia waszego syna. Możemy porozmawiać?

Bronisław: proszę.

Sebastian: państwa syn zaginął  17 sierpnia tego roku.  Jak wyglądał  tamten dzień u państwa?

Dorota: to był  poniedziałek.  Bronek wrócił  po 8:00 z nocnej zmiany i spał gdzieś do   południa, a ja   byłam  rankiem na zakupach, a  poszłam pracować na drugą zmianę.

 Rafał: kiedy zorientowaliście się, że wasz syn  zaginął?

 Bronisław: zaczęliśmy martwić się, że  nie wraca do domu, a było już po 20.

Sebastian: a  zdarzały mu się podobne zniknięcia?

Bronisław: zdarzało mu się jedynie  nie wracać na noc w weekendzie, ale zawsze nas o tym informował.

Sebastian: a czy w czasie poprzedzającym zaginięcie Marka, było coś, co was zaniepokoiło?

Dorota:  przez cały lipiec stał pod naszym domem biały dostawczak.  Codziennie przez dwie godziny o różnych porach. Raz było to rankiem, popołudniem, czy wieczorem.

Sebastian:  mają państwo numer rejestracyjny tego dostawczaka?

Bronisław: nie pomyśleliśmy.  Raz zobaczyłem z daleka, że siedzą w nim dwie osoby. Mężczyzna i kobieta.

Rafał:  a spróbowałby pan   z naszym rysownikiem stworzyć ich portret pamięciowy?

Bronisław:   mogę spróbować, ale  nic nie obiecuję.

Rafał: pojedzie pan z nami. Będzie miał pan dużo czasu na sporządzenie portretu.

Sebastian: ja mam jeszcze jedno pytanie, ostatnie na teraz. Kiedy  widzieli państwo ostatni raz ten samochód?

Dorota:  wczorajszego ranka.

13:10. Komisariat przy Kasztanowej.

 Aśka: i co macie?

Sebastian: pod domem Kwiatkowskich regularnie pojawiał się biały dostawczak. Stał tam dwie godziny dziennie, w różnych porach. Bronisław Kwiatkowski powiedział, że  widział mężczyznę i kobietę.  Robi się właśnie ich portret pamięciowy.

 Ania: czyli ten biały dostawczak jest na razie jedynym  mianownikiem, który łączy  nasze zaginięcia.   Zarówno Kwiatkowscy, jak i Zielińscy zeznali, że  pojawiał się on w różnych porach, a to oznacza, że…

Aśka: jeśli w danym momencie nie kręcił się u jednych, to był u drugich.

Ania: wszystko na to wskazuje.

 W tej samej chwili do ich biura wszedł Tomek.

Ania: i jak tam Tomek, macie coś?

Tomek:  ślęczymy od rana.  Ta Sarelli to praktycznie jak jakieś widmo,  jedyny ślad o niej pojawia się w momencie, gdy została zatrzymana za handel ludźmi.

Ania: ale chyba coś macie?

Tomek: tak. Poprosiłem  dyrektora więzienia o  listę osób odwiedzających Sarelli i wyświetliła się raz niejaka  Eleonora  Mostowska, 70 lat.  Była kiedyś notowana za jakieś oszustwa.

Aśka: a dlaczego to akurat ona przykuła twoją uwagę?

 Tomek:  jest tam jeszcze tylko jedno nazwisko. Sprawdziłem, ta druga osoba  odwiedziła Sarelli tylko raz, po czym  zmarła nagle na zawał serca.

Aśka: a jak się nazywa ten człowiek?

Tomek:  również kobieta.   Niejaka Urszula Szczypta,   w chwili zgonu miała 63 lata.

 Sebastian: a mamy adres tej Mostowskiej?

Tomek: Bukowa 4.

Ania:  to ja i Rafał bierzemy ją na siebie. Myślę, że nie ma sensu, żebyśmy wszyscy jechali.

Aśka: no dobra, to  dajcie nam znać, co i jak.

Ania: jasna sprawa. Tomek, jaki to był adres? Bukowa, ile?

Tomek: 4. Bukowa 4.

 W tej samej chwili do pomieszczenia weszła Kasia.

Kasia: cześć. Otrzymałam meldunek, że   w lasku Bobrzańskim znaleziono ciało młodej dziewczyny. Z rysopisu pasuje do jednej z sióstr Zielińskich.

 Ania:  Aśka, Seba, wy tam pojedźcie. My zajmiemy się Mostowską.

Aśka: ok. To mamy wycieczkę na drugi koniec miasta.

                     45 minut później.

Dom, w którym mieszka Eleonora Mostowska.

Ania i Rafał dzwonili już jakiś czas do drzwi, jednak wciąż nikt im nie otwierał.  Policjant zdecydował się nawet obejść dom dookoła, aby sprawdzić, czy nic się nie stało, ale nie udało mu się w żaden sposób  zajrzeć do środka. Wszystkie okna  nie dość, że były pozasłaniane za pomocą rolet, to jeszcze zamknięte.  Zrezygnowany wrócił do Anki, która cały czas dobijała się do drzwi.

Ania: i co?

Rafał:  wszystkie drzwi i okna pozamykane. Nie ma nawet jak tam wejść.

Ania: no dobra, to zbieramy się. Podeślemy tu obserwację.

W tej samej chwili jechał ulicą biały  samochód dostawczy  z którego ktoś oddał serię strzałów w ich kierunku.  Komisarze początkowo zasłonili się   za ścianą, jednak po chwili Rafał  wybiegł na ulicę w poszukiwaniu  pojazdu. Strzelił kilka razy w jego kierunku, jednak każdy strzał był niecelny.  Mężczyzna postanowił nie tracić czasu.  Wyciągnął krótkofalówkę i zarządził pościg za samochodem. Nawet nie zauważył, kiedy Ania do niego podeszła.

Ania: jesteś cały?

Rafał: tak. Nic ci się nie stało?

Ania: jestem cała.

W tej samej chwili  zauważyła   żółtą kopertę na chodniku. Postanowiła ją otworzyć. Ujrzała tam zdjęcia policjantów oraz list z groźbą.

Rafał: co to jest?

Ania:  ten, kto do nas strzelał zostawił kopertę. Rafał, w środku są nasze zdjęcia i Aśki i Sebastiana. Wszystko zrobione  z ukrycia. Jest też list.

Rafał: czytaj.

Ania: To było pierwsze ostrzeżenie, wcale nie chciałem was zabić. Chcę tylko powiedzieć, że druga próba będzie skuteczna. Obserwuję was.

                                                                                     Ciąg dalszy nastąpi…