piątek, 4 września 2026

Obserwuję was II

 

Aby lepiej zrozumieć prezentowaną sprawę, przeczytaj śledztwo  'Obiekt zagrożenia' (sierpień- wrzesień 2018). 


15:00. Lasek Bobrzański.

 Aśka i Sebastian dojechali na miejsce znalezienia zwłok.

Policjant: cześć.

Aśka: cześć Marek. To wy ją znaleźliście?

Marek: tak. Szukaliśmy porwanego dziecka jakiegoś prywaciarka.   Na całe szczęście udało się go znaleźć, już trafił do rodziców.

Sebastian: tyle dobrego. Adam jest?

Marek: tak, dokonuje już oględzin.

Aśka: Marku, jest jeszcze jedna sprawa.  Jak skończysz działania tutaj, to pojedź do  rodziców ofiary. Ania i Rafał zostali ostrzelani, my musimy  potem przyjechać na komendę, a nie rozdwoimy się. Stary chce, abyśmy byli oboje.

Marek: dobra,  da się zrobić.

Sebastian: dzięki.

                                      *********

Adam: cześć. To jest ta wasza zaginiona?

Aśka: tak, Natasza Zielińska, 25 lat. Co nam możesz powiedzieć?

Adam: dziewczyna została wielokrotnie pobita i zgwałcona.

Sebastian: a czy pobicie mogłoby być przyczyną zgonu?

Adam: ciężko mi powiedzieć na ten moment.  Są zarówno ślady wielu pobić, jak i duszenia.   Zarówno świeże, jak i starsze. Zrobię sekcję i powiem wam więcej.

Aśka: a kiedy nastąpił zgon?

Adam: obstawiałbym sobotni, lub niedzielny  wieczór.

Aśka: czyli od początku szukaliśmy przynajmniej jednego trupa…

Adam:  niestety.  Ja swoje już zrobiłem,  zaraz moja ekipa zabierze zwłoki i przystąpię do sekcji. Postaram się, abyście jutro rano mieli raport.

Aśka: dzięki.

19:00. Na komendzie trwa  odprawa zorganizowana przez Starego. Jest na niej obecny również oficer Interpolu – Arkadiusz Wielarski.

Stary: Aśka, Seba. Co możecie powiedzieć na temat zabójstwa?

Sebastian: niestety ofiara to  zaginiona Natasza Zielińska, 25 lat. Została brutalnie pobita i wielokrotnie zgwałcona.

Arek:  a  ja dostrzegam różnice w modus operandi. Wcześniejsi przestępcy  zabijali osoby powiązane  ze sprawą, jednak były to  osoby, które coś wiedziały, czyli Mariusz Brzozowski, który prowadził własne śledztwo,  Igor Stworzyk, jego informator i Ferdinando Maggaro, który próbował rozpracować grupę od środka. Oni teraz poczuli się pewnej. Są zdecydowanie bardziej zuchwali,   zabili jedną z ofiar, gdzie wcześniej to się nie zdarzało, posunęli się do próby zabójstwa Ani i Rafała.

W tej samej chwili zadzwonił jego telefon.

Arek: kontynuujcie. Pójdę tylko na korytarz.

Oficer wyszedł na korytarz, celem odebrania połączenia. Komisarze kontynuowali odprawę.

Ania:  Rafałowi udało się zrobić zdjęcie blach tego białego dostawczaka. Jest on zarejestrowany  na  Katarzynę  Rzeszot,  nie mamy kobiety w bazie.

Stary:  ale macie chyba jej adres rodzinny?

Ania: tak. Wysłaliśmy tam już mundurowych, ale meldowali, że nikogo nie ma.

Stary: powiem im po odprawie, aby obserowali to mieszkanie całodobowo.

 W tej samej chwili do biura wszedł Arek.

Arek:  mam trochę informacji.  Zacznę od tego, że wiem już dlaczego żadne bazy nie  chciały nam wypluć Sarelli. To zmienione nazwisko.

Stary: można się było tego spodziewać.

Arek: Rosalia Sarelli to druga tożsamość.  Ona jest Polką. To Jadwiga Mianowska, 53 lata.

 Stary:  chcesz mi kurwa powiedzieć, że kobieta siedziała kilka lat w więzieniu, a nikt nie zadał sobie trudu, aby zweryfikować jej prawdziwą tożsamość?! Jak my teraz wyglądamy?  Pracował nad tym  cały nasz wydział i nawet Interpol do jasnej cholery!

Arek:  w systemach mieliśmy jedynie Rosalię Sarelli,  żadnych adnotacji o tym, że jest Polką. Ogólnie jest ślad, że istnieje ktoś taki jak Rosalia Sarelli, ale praktycznie nic więcej.

Stary:  to ktoś tam nieźle dostał w łapę.

Aśka: czyli Jadwiga Mianowska naprawdę zadbała o to, aby figurować w systemach jako Rosalia Sarelli i stąd nie mogliśmy do niej dotrzeć.

Arek: Aśka, ona nawet zrobiła sobie operację plastyczną. Na starych zdjęciach, gdy była jeszcze jako Mianowska, to jest praktycznie nie do rozpoznania. Nauczyła się nawet włoskiego, żeby wszyscy myśleli, że faktycznie jest Włoszką.

Aśka:  tylko najgorsze jest to, że czas działa na naszą niekorzyść. Niewiele mamy,  do tego porywacze zabili jedną osobę,  a bez dzieciaka tej Sarelli Mianowskiej nie zdziałamy nic. Jego też nie możemy znaleźć…

Arek: a wasi uchole?

Sebastian:  Major ma zadzwonić jutro rano, Zyga się nie określił. Ale znam go na tyle, że skoro jeszcze nie zadzwonił, to nic nie ma.

Stary:   już nic nowego nie ustalimy tego wieczoru. Kończymy na dzisiaj, ale jutro działamy z samego rana.  I jeszcze jedno. Od dzisiejszej nocy będą stały patrole pod waszymi domami. Do odwołania.

Sebastian: ale to jest konieczne?

Stary: Sebastian,  do cholery jasnej! Potrzebuję was wszystkich, ja nie mogę pozwolić sobie na straty w ludziach. Mamy bezwzględną grupę przestępczą, strzelali już do Anki i Rafała.  To jeszcze nie jest wszystko. Wszyscy dostaniecie sygnały alarmowe,  jak jedno z was naciśnie guzik, to od razu będę wiedział, że  któreś z was jest w niebezpieczeństwie. Reszta ekipy też będzie od razu wiedziała o zagrożeniu. Nie zamierzam  bardziej ryzykować.

                               Czwartek, 8:00

Ania i Rafał dostali meldunek od patrolu, że  Eleonora Mostowska pojawiła się w swoim domu przy ulicy Bukowej 4. Postanowili nie tracić czasu i od razu złożyli kobiecie wizytę.

Policjant: wróciła do domu jakieś 40 minut temu.

Ania:   zostańcie tutaj i wołajcie nas przez radio, jak cokolwiek będzie się działo.

Policjant: ma się rozumieć.

Komisarze ruszyli w kierunku  domu kobiety.  Eleonora Mostowska otworzyła im praktycznie od razu.

Rafał: dzień dobry.  Jesteśmy z policji.  Anna Palka i Rafał Kopacz. Możemy wejść?

Kobieta nic nie powiedziała, tylko wpuściła ich do środka. Zaprowadziła ich do dosyć dużego salonu, w którym znajdowały się  duży stół z kilkoma krzesłami,  kanapa, dwa fotele i między nimi mniejszy stolik.  W tle roznosił się dźwięk telewizora, w którym  emitowany był odcinek jakiegoś zagranicznego serialu.

Eleonora: dowiem się o co chodzi?

Ania: oczywiście.  Interesuje nas  Rosalia Sarelli. Pani może kojarzyć ją też jako Jadwigę Mianowską.

Eleonora: tak, Jadzia to córka mojej siostry.

Ania: chcielibyśmy z nią też porozmawiać.

Eleonora: obawiam się, że to niemożliwe. Krystyna umarła dziesięć lat temu.  Późno wykryty rak  wątroby.

Rafał: poprosimy nazwisko siostry. Musimy to sprawdzić.

Eleonora: Krystyna Pulsar.

Ania: chcielibyśmy też poruszyć drugą kwestię. Musimy dotrzeć do dziecka Jadwigi.

Eleonora: to może być trudne.

Ania: no domyślamy się.

Eleonora: to był poród domowy. Krystyna była  lekarką, osobiście go odebrała.

Ania: kiedy był ten poród?

Eleonora:  jakoś na wiosnę,  ale nie pamiętam dokładnie. Może to był kwiecień, a może nawet i wrzesień…   nie pamiętam.

Rafał: co się stało później z dzieckiem?

Eleonora:  na kilka miesięcy przed porodem, Krystyna znalazła jakąś parę, która nie mogła mieć dzieci. Jadzia nie chciała tego dziecka.

Rafał: a ma pani dane   tej pary? Albo chociaż wie, jak oni wyglądali?

Eleonora:  nie rozpoznam ich, a nawet jak coś było w papierach, to  wszystko spłonęło w pożarze domu przed dwudziestoma laty.   Jadzia miała  piętnaście lat, jak urodziła córeczkę.

 Rafał:  czyli teraz miałaby 38 lat. Zachowała pani jakieś zdjęcie tego dziecka?

Eleonora: nie. Nie zrobiłam żadnego.  Tamci zarejestrowali to dziecko w urzędzie jako swoje.

Ania: dobrze, to na razie wszystko, ale niech pani na razie nigdzie nie wyjeżdża. Możemy mieć jeszcze pytania.

Eleonora: nie planuję wyjazdów.

                      W tym samym czasie.

Aśka i Sebastian otrzymali telefon od Zygi, jednego z informatorów. Postanowili się z nim spotkać.

Zyga: jesteście.

Aśka: jesteśmy. Co masz dla nas?

Zyga: popytałem odnośnie białego dostawczaka. Wasi nie do końca rozbili grupę handlującą ludźmi.

Aśka: no tak, tyle to i my wiemy. Teraz chcemy posprzątać ten bajzel.

Zyga: no tak. Lepiej późno niż wcale.  Daliście mi też te dwa zdjęcia.   Nie kojarzę nikogo, ale wiem,   że raczej na pewno  jest ich dwóch – kobieta i mężczyzna.  Trzeci, lub trzecia stoi nad nimi.

Aśka:  a mimo to jesteś w stanie nam coś dać?

Zyga: to jest prosty wzór.  Baba i chłop razem łatwiej wzbudzą zaufanie i szybciej uda im się znaleźć nową ofiarę.  Na ten moment nic wam więcej nie dam.

Sebastian: tak naprawdę, to nic nam nie dałeś.

Zyga: żyćko.   Powęszę trochę i może jeszcze cos ustalę. Nic  nie obiecuję.

12:15. Komisariat przy Kasztanowej.

Komisarze podsumowują dotychczasowe ustalenia. Na odprawie obecny jest również szef wydziału Andrzej Beksa i oficer Interpolu Arkadiusz Wielarski.

Stary: co macie nowego?

Ania: nic, co może nas realnie ruszyć do przodu. Wiemy tak naprawdę tylko, że  Mianowska urodziła córkę w wieku 15 lat, więc miałaby ona 38 lat.

Rafał:  poród  odebrała Krystyna Pulsar, matka Mianowskiej.  Była lekarką, ale nie mamy jak z nią porozmawiać.  Nie żyje od 10 lat i zmarła na raka wątroby. Jeszcze w trakcie ciąży   znalazła rodziców dla swojej wnuczki.

Stary: macie ich dane?

Ania:  nie. Krystyna Pulsar odwaliła kawał ,,dobrej’’ roboty i zrobiła wszystko tak, aby nie było żadnego śladu po tej nielegalnej adopcji.  Poród domowy, który odebrała osobiście,  znalazła też parę, która nie mogła mieć dziecka i dziwnym trafem nie mamy także ich danych. Tamci wzięli sobie dziecko i zarejestrowali je jako swoje.

Arek: no tak, w tamtych czasach to  można było  bardzo swobodnie kłamać w papierach, szczególnie przy urodzeniach dzieci. Nawet mój ojciec ma  inną datę  w dokumentach niż w rzeczywistości się urodził.

Rafał: szefie, będziemy jeszcze próbowali, ale  jest dosyć spore prawdopodobieństwo, że nie uda nam się dotrzeć do dziecka Sarelli – Mianowskiej. Nie ma praktycznie czego się chwycić.

Arek: my też nic nie znaleźliśmy.

Stary: niedobrze.  A informatorzy  coś ustalili?

Aśka: spotkaliśmy się z Zygą, ale  nic nam nie wniósł, a Major napisał do  Sebastiana przed 6:00, że nic nie ustalił.  Mamy tak naprawdę to, że najprawdopodobniej  są dwie osoby, czyli kobieta i mężczyzna, którzy odwalają robotę, a trzeci człowiek jest nad nimi.

Stary:  czyli faktycznie nie mamy czego się chwycić…

 W tej samej chwili do biura wszedł Tomek, a za nim był Mariusz Doliński – technik kryminalistyki.

Tomek: cześć. Możemy?

Stary: wchodźcie.

Mariusz: 40  minut temu ktoś to do nas podrzucił.  Waldek  sprawdził monitoring, ale  Tomkowi i Kasi nie udało się nikogo złapać.

Stary: co to jest?

Tomek: list z pogróżkami. Mariusz stwierdził, że nie ma tam odcisków palców.

 Podał Aśce kopertę, którą kobieta otworzyła.

Stary: co tam jest?

Aśka:  zdjęcie naszej czwórki jak wychodziliśmy wczoraj  po odprawie,  przekreślona czerwonym markerem głowa Sebastiana.  A na odwrocie mamy czerwony napis. Raz, Dwa, Trzy – Umierasz Ty.

 Stary: to już jest jawna groźba. Tomku, zawołaj do mnie Waldka i niech przyniesie też  nagranie z monitoringu.

                       Pięć minut później.

Wszyscy oglądają nagranie z kamer monitoringu komendy.

Tomek:  przed chwilą dostałem meldunek od jednego z patroli. Wiozą do nas Katarzynę Rzeszot.

Stary: dobra, najpierw zajmiemy się monitoringiem.  Aśka i Anka, przesłuchacie ją.

Ania:  tak jest.

Stary: Walduś, masz już wszystko?

Waldek:  zaraz odpalamy.

Waldemar Dziadek obsługuje od paru lat monitoring w Wydziale W27. Zastąpił on  Dariusza Szamankę, który okazał się być kretem. Szybko zdobył sympatię i szacunek reszty policjantów. Mężczyzna włączył  nagranie z chwili podrzucenia na komendę koperty. Było to  dokładnie o 11:31.

Aśka: czyli jakiś dzieciak to podrzucił. Dacie radę wykadrować jego twarz?

Waldek:  młody dokładnie wie, gdzie jest kamera.  Nie ma żadnego ujęcia z którego można zobaczyć jego twarz. Tylko sylwetka.

Aśka:  Waldek, usiądź jeszcze potem do tego nagrania z Tomkiem.

Waldek:  zrobi się.

                                20 minut później.

Joanna Czechowska i Anna Palka przesłuchują Katarzynę Rzeszot, na którą jest zarejestrowany biały samochód dostawczy, z którego obserwowano rodziny Zielińskich i Kwiatkowskich.

Ania: gdzie pani była?

Katarzyna:  byłam pół roku  u rodziny w Kołobrzegu. Pracuję zdalnie, taki wyjazd był możliwy.

Ania:   biały dostawczak o numerach KK00045 należy do pani?

Katarzyna: tak.  Co z nim?

 Aśka: możemy powiedzieć tyle, że posłużono się nim do przestępstwa. Czy ktoś z pani rodziny miał dostęp do samochodu?

Katarzyna: nie. Klucze zostawiłam w  sejfie w swoim domu.

Aśka: a jak pani dostała się do  Kołobrzegu?

Katarzyna: przyjechał po mnie syn mojej kuzynki. Ostatnie pół roku spędziłam u nich.

Aśka: poprosimy o dane tej kuzynki.

Katarzyna: Aleksandra Skalska. Mieszkają na Różanej 12.

Aśka: sprawdzimy to.  I przez ten czas nie opuszczała pani Kołobrzegu?

Katarzyna: nie.

Aśka: dobrze.  Sprawdzimy pani zeznania, ale na razie musi pani zostać tutaj.

                           W tym samym czasie.

Rafał i Sebastian rozmawiają z Adamem, który przyniósł im raport z sekcji zwłok Nataszy Zielińskiej.

Sebastian: i co możesz powiedzieć?

Adam: zgon nastąpił  w sobotni wieczór. Miała poważne obrażenia  wewnętrzne, była wielokrotnie bita i gwałcona, ale bezpośrednią przyczyną zgonu było uduszenie. Sprawców było dwóch, jeden ją trzymał, drugi najprawdopodobniej dusił.

Sebastian:  a masz coś, co mogłoby nas przybliżyć do sprawców?

Adam:  nic. Żadnych śladów nasienia,  zero naskórka, zero czegokolwiek.

Sebastian:  dzięki Adam.

Adam: Sebastian, jeszcze jedno.  Może to za wiele już nie zmienia,  ale Natasza Zielińska miała tak rozległe obrażenia, że  kolejnego pobicia mogłaby już nie przeżyć. Szukacie naprawdę niebezpiecznych oszołomów, którzy nie boją się zabijać.

Sebastian: i tego się właśnie obawiam. W ich rękach są jeszcze jej siostra Natalia i Marek Kwiatkowski.  Nie mamy żadnego punktu zaczepienia, żadnego tropu,  miejsca, w którym moglibyśmy przeprowadzić poszukiwania.

Adam:  ja już będę się zbierał.  Jesteśmy w kontakcie.

                          Cztery  godziny później.

Aśka:  Seba, Anka, Rafał, chodźcie.

 Cała trójka była już po chwili w biurze. Obecny jest tam również Andrzej Beksa, szef wydziału.

 Ania: co jest?

 Stary: ktoś chyba chce być szeryfem. Posłuchajcie tego.

  Komisarze oglądali  filmik  nagrany przez  jakiegoś youtubera. Mężczyzna  miał założoną   białą maskę z popularnego horroru.

Głos:  Mówi  Arkadiusz Gramś.  Od pewnego czasu policja  próbuje tropić  grupę przestępczą trudniącą się handlem kobietami.  Powiedzieć, że idzie im to nieudolnie, to jak nic nie powiedzieć. Zginęła już jedna dziewczyna { mężczyna wyciągnął zdjęcie Nataszy Zielińskiej}, a jej siostra i jeszcze jeden chłopak czekają od długiego czasu na ratunek. Przestępcy obserwowali  dom rodzinny ofiar jeszcze długo po porwaniu, a policja  nie ustaliła do tej pory nic, nawet nie złapali nikogo. Policja ma już bardzo mało czasu.  Potem własnoręcznie wymierzę sprawiedliwość.

Sebastian: skąd on ma te wszystkie informacje?!

Aśka: gość wie zdecydowanie za dużo.  Wie, że zarówno dom Kwiatkowskich, jak i Zielińskich był pod obserwacją, wie o śmierci Nataszy.   To wszystko jest bardzo dziwne.

Ania:  czyli co? Prowadzi własne śledztwo?

Sebastian: z niezwykle dobrym skutkiem. Nie wykluczam, że ma gdzieś wtyczkę.

Stary: kto był  w tym lasku Bobrzańskim?

 Aśka: ja, Sebastian, Mariusz Doliński, Marek Jagacki,  ekipa Mariusza, ekipa Adama,   kilku mundurowych.

Aśka: szefie, ale my nie doprowadziliśmy do tego wycieku.

Stary:  wiem. Aśka, Seba, zauważyliście kogoś kto tam się kręcił w pobliżu?  Był ktoś, kto próbował wchodzić za taśmę, rejestrować wszystko kamerą?

Sebastian: a gdzie tam.  Nic takiego nie było, nikt nawet nie znikał. Wszyscy działali na miejscu znalezienia zwłok Nataszy Zielińskiej i każdy wykonywał swoje zadania.

 W tej samej chwili zadzwonił telefon policjanta. Mężczyzna odebrał połączenie.

Sebastian: no co tam, Zyga?   Jednak coś masz?  Kiedy chcesz się spotkać?  Dobra, będziemy za godzinę.

Stary: co jest?

Sebastian: Zyga chce się spotkać. Mówi, że coś ustalił. Mamy jechać na jego działkę.

Stary: jedźcie.  Raportujcie na bieżąco.  Anka i Rafał, zostajecie tutaj.

Ania: ale…

Stary: chcę was teraz na komendzie. Pomożecie  Kasi i Tomkowi ustalić, gdzie to nagranie mogło zostać zrobione.

  18:00. Komisariat przy Kasztanowej.

Ania: Tomek, udało wam się coś  ustalić?

Tomek:  podejrzewamy, że mogło to być gdzieś  w pobliżu  ruchliwej drogi. W tle są też dzwony, więc   możliwe też, że nieopodal jakiegoś kościoła.

Stary: czyli nie mamy precyzyjnej lokalizacji?

Kasia: niestety nie. Gość się nieźle przygotował.

Rafał:  no tak. Mamy tylko nagraną jego twarz w masce, żadnej postury,  nic. Wrzuciliście go na bęben?

Kasia:  Arkadiusz Gramś nie figuruje w naszych bazach.  Mogę  prześwietlić go jeszcze głębiej, ale to zajmie mi trochę czasu.

Ania: to zrób to możliwie jak najszybciej.

 W tej samej chwili wszyscy usłyszeli jakiś dźwięk.

Tomek: co to  jest?

Ania: o cholera,  Aśka uruchomiła alarm.

 Stary: jadę z wami.

19:10.  Miejsce, w którym Aśka i Sebastian mieli się spotkać  z informatorem Zygmuntem  ,,Zygą’’ Chmurkowskim.

Ania: jest ich samochód.

Rafał: ale póki co ich nie ma. Wchodzimy.

Stary: zobaczcie, tu był ktoś jeszcze.

Wskazał na  ślad opon nieopodal.

Rafał: i to inne niż nasze auta.   Idziemy dalej.

 Policjant otworzył  drzwi domku, który był na działce. Zobaczył tam Aśkę przykutą do rury.

Stary: co się stało?

Aśka:  Zyga  nie żyje. Sebastian leży ranny w drugim pokoju.

Rafał i Stary skierowali się do wspomnianego pomieszczenia.  Ujrzeli tam jedynie ciało informatora, który siedział na krześle i leżącego Sebastiana z nożem wbitym w brzuch.  Andrzej zadzwonił po pogotowie, Rafał poszedł do  Anki i Aśki.

Ania: jak to było?

Aśka:  Gdy weszłam do chatki, to zobaczyłam od razu martwego Zygę.  Siedział na krześle praktycznie cały podźgany. Nim zdążyłam zawołać Sebastiana, to złapała mnie jakaś kobieta i przyłożyła mi nóż do gardła.  Zaraz potem mnie odepchnęła, a Sebastian do  niej podbiegł.  Wyciągnął kajdanki, żeby ją skuć, ale przybiegł zaraz drugi facet i dźgnął  go nożem w brzuch. Krzyknęłam wcześniej do Sebastiana, ale nie zdążył nic zrobić.  Potem zostawili mój telefon w drugim pokoju, przenieśli tutaj, skuli kajdankami i tak siedziałam.  Mogłam jedynie włączyć sygnał alarmowy…

W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł  Andrzej Beksa.

Ania: szefie, co  z tym pogotowiem?

Stary: jest w drodze. Przy jednej ze ścian pokoju była kartka.

Ania: co tam napisali?

Stary: Mówiłem, że  druga próba będzie skuteczna.

Aśka:  jest jeszcze coś.  Kobiety nie rozpoznam, ale  wiem, kim był ten facet.

Stary: kto to?

Aśka: to ten pierdolony youtuber. Arkadiusz Gramś.

                                                                                    Ciąg dalszy nastąpi…