Aby lepiej zrozumieć prezentowaną sprawę, przeczytaj śledztwo 'Obiekt zagrożenia' (sierpień- wrzesień 2018).
15:00. Lasek
Bobrzański.
Aśka i Sebastian dojechali na miejsce
znalezienia zwłok.
Policjant:
cześć.
Aśka: cześć
Marek. To wy ją znaleźliście?
Marek: tak.
Szukaliśmy porwanego dziecka jakiegoś prywaciarka. Na całe szczęście udało się go znaleźć, już
trafił do rodziców.
Sebastian:
tyle dobrego. Adam jest?
Marek: tak,
dokonuje już oględzin.
Aśka: Marku,
jest jeszcze jedna sprawa. Jak skończysz
działania tutaj, to pojedź do rodziców
ofiary. Ania i Rafał zostali ostrzelani, my musimy potem przyjechać na komendę, a nie rozdwoimy
się. Stary chce, abyśmy byli oboje.
Marek:
dobra, da się zrobić.
Sebastian:
dzięki.
*********
Adam: cześć.
To jest ta wasza zaginiona?
Aśka: tak,
Natasza Zielińska, 25 lat. Co nam możesz powiedzieć?
Adam:
dziewczyna została wielokrotnie pobita i zgwałcona.
Sebastian: a
czy pobicie mogłoby być przyczyną zgonu?
Adam: ciężko
mi powiedzieć na ten moment. Są zarówno
ślady wielu pobić, jak i duszenia. Zarówno świeże, jak i starsze. Zrobię sekcję
i powiem wam więcej.
Aśka: a
kiedy nastąpił zgon?
Adam:
obstawiałbym sobotni, lub niedzielny wieczór.
Aśka: czyli
od początku szukaliśmy przynajmniej jednego trupa…
Adam: niestety.
Ja swoje już zrobiłem, zaraz moja
ekipa zabierze zwłoki i przystąpię do sekcji. Postaram się, abyście jutro rano
mieli raport.
Aśka: dzięki.
19:00. Na
komendzie trwa odprawa zorganizowana
przez Starego. Jest na niej obecny również oficer Interpolu – Arkadiusz
Wielarski.
Stary: Aśka,
Seba. Co możecie powiedzieć na temat zabójstwa?
Sebastian:
niestety ofiara to zaginiona Natasza
Zielińska, 25 lat. Została brutalnie pobita i wielokrotnie zgwałcona.
Arek: a ja
dostrzegam różnice w modus operandi. Wcześniejsi przestępcy zabijali osoby powiązane ze sprawą, jednak były to osoby, które coś wiedziały, czyli Mariusz
Brzozowski, który prowadził własne śledztwo,
Igor Stworzyk, jego informator i Ferdinando Maggaro, który próbował
rozpracować grupę od środka. Oni teraz poczuli się pewnej. Są zdecydowanie
bardziej zuchwali, zabili jedną z
ofiar, gdzie wcześniej to się nie zdarzało, posunęli się do próby zabójstwa Ani
i Rafała.
W tej samej
chwili zadzwonił jego telefon.
Arek:
kontynuujcie. Pójdę tylko na korytarz.
Oficer wyszedł
na korytarz, celem odebrania połączenia. Komisarze kontynuowali odprawę.
Ania: Rafałowi udało się zrobić zdjęcie blach tego
białego dostawczaka. Jest on zarejestrowany
na Katarzynę Rzeszot,
nie mamy kobiety w bazie.
Stary: ale macie chyba jej adres rodzinny?
Ania: tak.
Wysłaliśmy tam już mundurowych, ale meldowali, że nikogo nie ma.
Stary:
powiem im po odprawie, aby obserowali to mieszkanie całodobowo.
W tej samej chwili do biura wszedł Arek.
Arek: mam trochę informacji. Zacznę od tego, że wiem już dlaczego żadne
bazy nie chciały nam wypluć Sarelli. To zmienione
nazwisko.
Stary: można
się było tego spodziewać.
Arek:
Rosalia Sarelli to druga tożsamość. Ona
jest Polką. To Jadwiga Mianowska, 53 lata.
Stary:
chcesz mi kurwa powiedzieć, że kobieta siedziała kilka lat w więzieniu,
a nikt nie zadał sobie trudu, aby zweryfikować jej prawdziwą tożsamość?! Jak my
teraz wyglądamy? Pracował nad tym cały nasz wydział i nawet Interpol do jasnej
cholery!
Arek: w systemach mieliśmy jedynie Rosalię
Sarelli, żadnych adnotacji o tym, że
jest Polką. Ogólnie jest ślad, że istnieje ktoś taki jak Rosalia Sarelli, ale
praktycznie nic więcej.
Stary: to ktoś tam nieźle dostał w łapę.
Aśka: czyli
Jadwiga Mianowska naprawdę zadbała o to, aby figurować w systemach jako Rosalia
Sarelli i stąd nie mogliśmy do niej dotrzeć.
Arek: Aśka,
ona nawet zrobiła sobie operację plastyczną. Na starych zdjęciach, gdy była
jeszcze jako Mianowska, to jest praktycznie nie do rozpoznania. Nauczyła się nawet włoskiego, żeby wszyscy myśleli, że faktycznie jest Włoszką.
Aśka: tylko najgorsze jest to, że czas działa na
naszą niekorzyść. Niewiele mamy, do tego
porywacze zabili jedną osobę, a bez
dzieciaka tej Sarelli Mianowskiej nie zdziałamy nic. Jego też nie możemy
znaleźć…
Arek: a wasi
uchole?
Sebastian: Major ma zadzwonić jutro rano, Zyga się nie
określił. Ale znam go na tyle, że skoro jeszcze nie zadzwonił, to nic nie ma.
Stary: już nic nowego nie ustalimy tego wieczoru.
Kończymy na dzisiaj, ale jutro działamy z samego rana. I jeszcze jedno. Od dzisiejszej nocy będą
stały patrole pod waszymi domami. Do odwołania.
Sebastian:
ale to jest konieczne?
Stary:
Sebastian, do cholery jasnej! Potrzebuję
was wszystkich, ja nie mogę pozwolić sobie na straty w ludziach. Mamy
bezwzględną grupę przestępczą, strzelali już do Anki i Rafała. To jeszcze nie jest wszystko. Wszyscy
dostaniecie sygnały alarmowe, jak jedno
z was naciśnie guzik, to od razu będę wiedział, że któreś z was jest w niebezpieczeństwie. Reszta
ekipy też będzie od razu wiedziała o zagrożeniu. Nie zamierzam bardziej ryzykować.
Czwartek, 8:00
Ania i Rafał
dostali meldunek od patrolu, że Eleonora
Mostowska pojawiła się w swoim domu przy ulicy Bukowej 4. Postanowili nie
tracić czasu i od razu złożyli kobiecie wizytę.
Policjant:
wróciła do domu jakieś 40 minut temu.
Ania: zostańcie tutaj i wołajcie nas przez radio,
jak cokolwiek będzie się działo.
Policjant:
ma się rozumieć.
Komisarze
ruszyli w kierunku domu kobiety. Eleonora Mostowska otworzyła im praktycznie
od razu.
Rafał: dzień
dobry. Jesteśmy z policji. Anna Palka i Rafał Kopacz. Możemy wejść?
Kobieta nic
nie powiedziała, tylko wpuściła ich do środka. Zaprowadziła ich do dosyć dużego
salonu, w którym znajdowały się duży
stół z kilkoma krzesłami, kanapa, dwa
fotele i między nimi mniejszy stolik. W
tle roznosił się dźwięk telewizora, w którym
emitowany był odcinek jakiegoś zagranicznego serialu.
Eleonora:
dowiem się o co chodzi?
Ania:
oczywiście. Interesuje nas Rosalia Sarelli. Pani może kojarzyć ją też
jako Jadwigę Mianowską.
Eleonora:
tak, Jadzia to córka mojej siostry.
Ania:
chcielibyśmy z nią też porozmawiać.
Eleonora:
obawiam się, że to niemożliwe. Krystyna umarła dziesięć lat temu. Późno wykryty rak wątroby.
Rafał:
poprosimy nazwisko siostry. Musimy to sprawdzić.
Eleonora: Krystyna
Pulsar.
Ania:
chcielibyśmy też poruszyć drugą kwestię. Musimy dotrzeć do dziecka Jadwigi.
Eleonora: to
może być trudne.
Ania: no
domyślamy się.
Eleonora: to
był poród domowy. Krystyna była lekarką,
osobiście go odebrała.
Ania: kiedy
był ten poród?
Eleonora: jakoś na wiosnę, ale nie pamiętam dokładnie. Może to był
kwiecień, a może nawet i wrzesień… nie
pamiętam.
Rafał: co
się stało później z dzieckiem?
Eleonora: na kilka miesięcy przed porodem, Krystyna
znalazła jakąś parę, która nie mogła mieć dzieci. Jadzia nie chciała tego
dziecka.
Rafał: a ma
pani dane tej pary? Albo chociaż wie, jak oni wyglądali?
Eleonora: nie rozpoznam ich, a nawet jak coś było w
papierach, to wszystko spłonęło w
pożarze domu przed dwudziestoma laty. Jadzia miała
piętnaście lat, jak urodziła córeczkę.
Rafał: czyli
teraz miałaby 38 lat. Zachowała pani jakieś zdjęcie tego dziecka?
Eleonora:
nie. Nie zrobiłam żadnego. Tamci
zarejestrowali to dziecko w urzędzie jako swoje.
Ania:
dobrze, to na razie wszystko, ale niech pani na razie nigdzie nie wyjeżdża.
Możemy mieć jeszcze pytania.
Eleonora:
nie planuję wyjazdów.
W tym samym czasie.
Aśka i
Sebastian otrzymali telefon od Zygi, jednego z informatorów. Postanowili się z
nim spotkać.
Zyga:
jesteście.
Aśka:
jesteśmy. Co masz dla nas?
Zyga:
popytałem odnośnie białego dostawczaka. Wasi nie do końca rozbili grupę
handlującą ludźmi.
Aśka: no
tak, tyle to i my wiemy. Teraz chcemy posprzątać ten bajzel.
Zyga: no
tak. Lepiej późno niż wcale. Daliście mi
też te dwa zdjęcia. Nie kojarzę nikogo,
ale wiem, że raczej na pewno jest ich dwóch – kobieta i mężczyzna. Trzeci, lub trzecia stoi nad nimi.
Aśka: a mimo to jesteś w stanie nam coś dać?
Zyga: to
jest prosty wzór. Baba i chłop razem
łatwiej wzbudzą zaufanie i szybciej uda im się znaleźć nową ofiarę. Na ten moment nic wam więcej nie dam.
Sebastian:
tak naprawdę, to nic nam nie dałeś.
Zyga:
żyćko. Powęszę trochę i może jeszcze
cos ustalę. Nic nie obiecuję.
12:15.
Komisariat przy Kasztanowej.
Komisarze
podsumowują dotychczasowe ustalenia. Na odprawie obecny jest również szef
wydziału Andrzej Beksa i oficer Interpolu Arkadiusz Wielarski.
Stary: co
macie nowego?
Ania: nic,
co może nas realnie ruszyć do przodu. Wiemy tak naprawdę tylko, że Mianowska urodziła córkę w wieku 15 lat, więc
miałaby ona 38 lat.
Rafał: poród
odebrała Krystyna Pulsar, matka Mianowskiej. Była lekarką, ale nie mamy jak z nią
porozmawiać. Nie żyje od 10 lat i zmarła
na raka wątroby. Jeszcze w trakcie ciąży
znalazła rodziców dla swojej wnuczki.
Stary: macie
ich dane?
Ania: nie. Krystyna Pulsar odwaliła kawał
,,dobrej’’ roboty i zrobiła wszystko tak, aby nie było żadnego śladu po tej
nielegalnej adopcji. Poród domowy, który
odebrała osobiście, znalazła też parę,
która nie mogła mieć dziecka i dziwnym trafem nie mamy także ich danych. Tamci
wzięli sobie dziecko i zarejestrowali je jako swoje.
Arek: no
tak, w tamtych czasach to można
było bardzo swobodnie kłamać w papierach,
szczególnie przy urodzeniach dzieci. Nawet mój ojciec ma inną datę
w dokumentach niż w rzeczywistości się urodził.
Rafał:
szefie, będziemy jeszcze próbowali, ale
jest dosyć spore prawdopodobieństwo, że nie uda nam się dotrzeć do
dziecka Sarelli – Mianowskiej. Nie ma praktycznie czego się chwycić.
Arek: my też
nic nie znaleźliśmy.
Stary:
niedobrze. A informatorzy coś ustalili?
Aśka: spotkaliśmy
się z Zygą, ale nic nam nie wniósł, a
Major napisał do Sebastiana przed 6:00,
że nic nie ustalił. Mamy tak naprawdę
to, że najprawdopodobniej są dwie osoby,
czyli kobieta i mężczyzna, którzy odwalają robotę, a trzeci człowiek jest nad
nimi.
Stary: czyli faktycznie nie mamy czego się chwycić…
W tej samej chwili do biura wszedł Tomek, a za
nim był Mariusz Doliński – technik kryminalistyki.
Tomek:
cześć. Możemy?
Stary:
wchodźcie.
Mariusz:
40 minut temu ktoś to do nas
podrzucił. Waldek sprawdził monitoring, ale Tomkowi i Kasi nie udało się nikogo złapać.
Stary: co to
jest?
Tomek: list
z pogróżkami. Mariusz stwierdził, że nie ma tam odcisków palców.
Podał Aśce kopertę, którą kobieta otworzyła.
Stary: co
tam jest?
Aśka: zdjęcie naszej czwórki jak wychodziliśmy
wczoraj po odprawie, przekreślona czerwonym markerem głowa
Sebastiana. A na odwrocie mamy czerwony
napis. Raz, Dwa, Trzy – Umierasz Ty.
Stary: to już jest jawna groźba. Tomku,
zawołaj do mnie Waldka i niech przyniesie też
nagranie z monitoringu.
Pięć minut później.
Wszyscy
oglądają nagranie z kamer monitoringu komendy.
Tomek: przed chwilą dostałem meldunek od jednego z
patroli. Wiozą do nas Katarzynę Rzeszot.
Stary:
dobra, najpierw zajmiemy się monitoringiem. Aśka i Anka, przesłuchacie ją.
Ania: tak jest.
Stary:
Walduś, masz już wszystko?
Waldek: zaraz odpalamy.
Waldemar
Dziadek obsługuje od paru lat monitoring w Wydziale W27. Zastąpił on Dariusza Szamankę, który okazał się być
kretem. Szybko zdobył sympatię i szacunek reszty policjantów. Mężczyzna
włączył nagranie z chwili podrzucenia na
komendę koperty. Było to dokładnie o
11:31.
Aśka: czyli
jakiś dzieciak to podrzucił. Dacie radę wykadrować jego twarz?
Waldek: młody dokładnie wie, gdzie jest kamera. Nie ma żadnego ujęcia z którego można
zobaczyć jego twarz. Tylko sylwetka.
Aśka: Waldek, usiądź jeszcze potem do tego nagrania
z Tomkiem.
Waldek: zrobi się.
20 minut
później.
Joanna
Czechowska i Anna Palka przesłuchują Katarzynę Rzeszot, na którą jest
zarejestrowany biały samochód dostawczy, z którego obserwowano rodziny
Zielińskich i Kwiatkowskich.
Ania: gdzie
pani była?
Katarzyna: byłam pół roku u rodziny w Kołobrzegu. Pracuję zdalnie, taki
wyjazd był możliwy.
Ania: biały dostawczak o numerach KK00045 należy
do pani?
Katarzyna:
tak. Co z nim?
Aśka: możemy powiedzieć tyle, że posłużono się
nim do przestępstwa. Czy ktoś z pani rodziny miał dostęp do samochodu?
Katarzyna:
nie. Klucze zostawiłam w sejfie w swoim
domu.
Aśka: a jak
pani dostała się do Kołobrzegu?
Katarzyna:
przyjechał po mnie syn mojej kuzynki. Ostatnie pół roku spędziłam u nich.
Aśka:
poprosimy o dane tej kuzynki.
Katarzyna:
Aleksandra Skalska. Mieszkają na Różanej 12.
Aśka:
sprawdzimy to. I przez ten czas nie
opuszczała pani Kołobrzegu?
Katarzyna:
nie.
Aśka:
dobrze. Sprawdzimy pani zeznania, ale na
razie musi pani zostać tutaj.
W tym samym czasie.
Rafał i
Sebastian rozmawiają z Adamem, który przyniósł im raport z sekcji zwłok Nataszy
Zielińskiej.
Sebastian: i
co możesz powiedzieć?
Adam: zgon
nastąpił w sobotni wieczór. Miała
poważne obrażenia wewnętrzne, była
wielokrotnie bita i gwałcona, ale bezpośrednią przyczyną zgonu było uduszenie. Sprawców
było dwóch, jeden ją trzymał, drugi najprawdopodobniej dusił.
Sebastian: a masz coś, co mogłoby nas przybliżyć do
sprawców?
Adam: nic. Żadnych śladów nasienia, zero naskórka, zero czegokolwiek.
Sebastian: dzięki Adam.
Adam:
Sebastian, jeszcze jedno. Może to za
wiele już nie zmienia, ale Natasza
Zielińska miała tak rozległe obrażenia, że
kolejnego pobicia mogłaby już nie przeżyć. Szukacie naprawdę
niebezpiecznych oszołomów, którzy nie boją się zabijać.
Sebastian: i
tego się właśnie obawiam. W ich rękach są jeszcze jej siostra Natalia i Marek
Kwiatkowski. Nie mamy żadnego punktu
zaczepienia, żadnego tropu, miejsca, w
którym moglibyśmy przeprowadzić poszukiwania.
Adam: ja już będę się zbierał. Jesteśmy w kontakcie.
Cztery godziny później.
Aśka: Seba, Anka, Rafał, chodźcie.
Cała trójka była już po chwili w biurze.
Obecny jest tam również Andrzej Beksa, szef wydziału.
Ania: co jest?
Stary: ktoś chyba chce być szeryfem.
Posłuchajcie tego.
Komisarze oglądali filmik
nagrany przez jakiegoś youtubera.
Mężczyzna miał założoną białą
maskę z popularnego horroru.
Głos: Mówi
Arkadiusz Gramś. Od pewnego czasu
policja próbuje tropić grupę przestępczą trudniącą się handlem
kobietami. Powiedzieć, że idzie im to
nieudolnie, to jak nic nie powiedzieć. Zginęła już jedna dziewczyna { mężczyna
wyciągnął zdjęcie Nataszy Zielińskiej}, a jej siostra i jeszcze jeden chłopak
czekają od długiego czasu na ratunek. Przestępcy obserwowali dom rodzinny ofiar jeszcze długo po porwaniu,
a policja nie ustaliła do tej pory nic,
nawet nie złapali nikogo. Policja ma już bardzo mało czasu. Potem własnoręcznie wymierzę sprawiedliwość.
Sebastian:
skąd on ma te wszystkie informacje?!
Aśka: gość
wie zdecydowanie za dużo. Wie, że
zarówno dom Kwiatkowskich, jak i Zielińskich był pod obserwacją, wie o śmierci
Nataszy. To wszystko jest bardzo
dziwne.
Ania: czyli co? Prowadzi własne śledztwo?
Sebastian: z
niezwykle dobrym skutkiem. Nie wykluczam, że ma gdzieś wtyczkę.
Stary: kto
był w tym lasku Bobrzańskim?
Aśka: ja, Sebastian, Mariusz Doliński, Marek
Jagacki, ekipa Mariusza, ekipa Adama, kilku mundurowych.
Aśka:
szefie, ale my nie doprowadziliśmy do tego wycieku.
Stary: wiem. Aśka, Seba, zauważyliście kogoś kto tam
się kręcił w pobliżu? Był ktoś, kto
próbował wchodzić za taśmę, rejestrować wszystko kamerą?
Sebastian: a
gdzie tam. Nic takiego nie było, nikt
nawet nie znikał. Wszyscy działali na miejscu znalezienia zwłok Nataszy
Zielińskiej i każdy wykonywał swoje zadania.
W tej samej chwili zadzwonił telefon
policjanta. Mężczyzna odebrał połączenie.
Sebastian:
no co tam, Zyga? Jednak coś masz? Kiedy chcesz się spotkać? Dobra, będziemy za godzinę.
Stary: co
jest?
Sebastian:
Zyga chce się spotkać. Mówi, że coś ustalił. Mamy jechać na jego działkę.
Stary:
jedźcie. Raportujcie na bieżąco. Anka i Rafał, zostajecie tutaj.
Ania: ale…
Stary: chcę
was teraz na komendzie. Pomożecie Kasi i
Tomkowi ustalić, gdzie to nagranie mogło zostać zrobione.
18:00. Komisariat przy Kasztanowej.
Ania: Tomek,
udało wam się coś ustalić?
Tomek: podejrzewamy, że mogło to być gdzieś w pobliżu ruchliwej drogi. W tle są też dzwony,
więc możliwe też, że nieopodal jakiegoś
kościoła.
Stary: czyli
nie mamy precyzyjnej lokalizacji?
Kasia:
niestety nie. Gość się nieźle przygotował.
Rafał: no tak. Mamy tylko nagraną jego twarz w
masce, żadnej postury, nic. Wrzuciliście
go na bęben?
Kasia: Arkadiusz Gramś nie figuruje w naszych
bazach. Mogę prześwietlić go jeszcze głębiej, ale to
zajmie mi trochę czasu.
Ania: to
zrób to możliwie jak najszybciej.
W tej samej chwili wszyscy usłyszeli jakiś
dźwięk.
Tomek: co
to jest?
Ania: o
cholera, Aśka uruchomiła alarm.
Stary: jadę z wami.
19:10. Miejsce, w którym Aśka i Sebastian mieli się
spotkać z informatorem Zygmuntem ,,Zygą’’ Chmurkowskim.
Ania: jest
ich samochód.
Rafał: ale
póki co ich nie ma. Wchodzimy.
Stary:
zobaczcie, tu był ktoś jeszcze.
Wskazał
na ślad opon nieopodal.
Rafał: i to
inne niż nasze auta. Idziemy dalej.
Policjant otworzył drzwi domku, który był na działce. Zobaczył
tam Aśkę przykutą do rury.
Stary: co
się stało?
Aśka: Zyga
nie żyje. Sebastian leży ranny w drugim
pokoju.
Rafał i
Stary skierowali się do wspomnianego pomieszczenia. Ujrzeli tam jedynie ciało informatora, który
siedział na krześle i leżącego Sebastiana z nożem wbitym w brzuch. Andrzej zadzwonił po pogotowie, Rafał poszedł
do Anki i Aśki.
Ania: jak to
było?
Aśka: Gdy weszłam do chatki, to zobaczyłam od razu
martwego Zygę. Siedział na krześle
praktycznie cały podźgany. Nim zdążyłam zawołać Sebastiana, to złapała mnie
jakaś kobieta i przyłożyła mi nóż do gardła.
Zaraz potem mnie odepchnęła, a Sebastian do niej podbiegł. Wyciągnął kajdanki, żeby ją skuć, ale przybiegł
zaraz drugi facet i dźgnął go nożem w
brzuch. Krzyknęłam wcześniej do Sebastiana, ale nie zdążył nic zrobić. Potem zostawili mój telefon w drugim pokoju,
przenieśli tutaj, skuli kajdankami i tak siedziałam.
Mogłam jedynie włączyć sygnał alarmowy…
W tej samej
chwili do pomieszczenia wszedł Andrzej
Beksa.
Ania:
szefie, co z tym pogotowiem?
Stary: jest
w drodze. Przy jednej ze ścian pokoju była kartka.
Ania: co tam
napisali?
Stary: Mówiłem,
że druga próba będzie skuteczna.
Aśka: jest jeszcze coś. Kobiety nie rozpoznam, ale wiem, kim był ten facet.
Stary: kto
to?
Aśka: to ten pierdolony youtuber. Arkadiusz Gramś.
Ciąg dalszy nastąpi…
Wygląda na to że śledztwo stanęło w martwym punkcie, a dla komisarzy sytuacja robi się coraz bardziej niebezpieczna. Sytuacja z youtuberem trochę wygląda na motyw zemsty na policji, ale czy faktycznie tak jest? Ta część niewiele wyjaśnia, ale utrzymuje napięcie i zainteresowanie. Jestem ciekaw kiedy nastąpi jakiś przełom i co jeszcze się wydarzy. Za tę część ocena 9.5/10, idzie to w dobrym kierunku.
OdpowiedzUsuń